Finanse

Ile realnie możesz zarobić na platformach do inwestowania w pożyczki?

Redakcja dziennikpolski.com.pl
Listopad 27 2017

pożyczka

W ostatnich latach eksperci finansowi zauważyli, że Polacy coraz częściej rezygnują z trzymania oszczędności w przysłowiowej skarpecie na rzeczy inwestycji. A co ważniejsze, decydują się inwestować nawet niewielkie kwoty, co bardzo dobrze wróży na przyszłość.

Jednym z najczęściej wybieranych sposobów inwestowania jest przeznaczanie pieniędzy na pożyczki społecznościowe. Wbrew pozorom nie jest to nic skomplikowanego. Tym bardziej w dzisiejszych czasach, gdy możemy korzystać ze specjalnych platform do tego przeznaczanych, jak np. fastinvest.com.

Platformy do inwestowania w pożyczki społecznościowe - zalety

Główna korzyścią płynącą z korzystania z tego typu platform jest możliwość rozpoczęcia inwestowania od razu, nawet jeśli nasza wiedza finansowa i ekonomiczna jest bardzo uboga. Na tego typu platformach znajdują się wszystkie niezbędne informacje, więc w zasadzie wystarczy tylko poświęcić trochę czasu na zaznajomienie się z nimi. Wśród wielu artykułów można znaleźć samouczki, pokazujące krok po kroku jak wygląda proces takiej inwestycji, gdzie trafiają nasze środki pieniężne i skąd bierze się zysk. Wszystko jest przejrzyście opisane, a wszelkie informacje są zamieszczone w odpowiedniej dla przeciętnego Kowalskiego formie, czyli napisane przystępnym i prostym językiem, bez „prawnego bełkotu”.

Ile można na tym zarobić? Czy jest jakaś minimalna kwota dająca zysk?

Początkujący inwestorzy bardzo często zadają sobie pytanie, ile na takiej inwestycji można uzyskać zysku. Zarobek zależy oczywiście od wysokości wkładu i okresu inwestowania. Trzeba jednak potwierdzić, że zysk można zauważyć także przy niewielkich kwotach. Zestawienia pokazują, że większość osób czynnie inwestujących w pożyczki społecznościowe osiąga zarobek rzędu nawet od 8 do 12% w skali roku. To właśnie przekonuje wiele osób do tego, by zamiast zamrażać pieniądze na niskooprocentowanych lokatach bankowych czy kontach oszczędnościowych, wpłacali je właśnie na kredyty.

 

Materiał zewnętrzny

Udostępnij