Polityka

Sekrety smoleńskiej podkomisji

Redakcja dziennikpolski.com.pl
Maj 2 2017

Komisja śledcza

Obserwując wydarzenie medialne sprawny obserwator mógłby wysnuć wniosek, że podkomisja smoleńska stara się ukryć przed Polakami analizę, którą przeprowadzili naukowcy z WAT. Gdyby tak nie było, to dokument powinien już dawno zostać upubliczniony na internetowej stronie podkomisji. Trudno więc nie zadać sobie pytania, jak odnieść zleconą przez podkomisję, ale wykonaną przez profesjonalnych naukowców analizę, do różnego typu teorii mówiących o bombach i wybuchać?

Bo to właśnie takie słowa jak rozerwanie samolotu w czasie lotu, termobaryczna bomba, czy po prostu zamach, stanowiły główną treść analiz osób kierujących podkomisją ds. ponownego zbadania lotniczego wypadku. Chodzi tutaj oczywiście o dr Kazimierza Nowaczyka (obecnie kierujący zespołem) oraz słynnego z deklaracji o caracalach dr Wacława Berczyńskiego. 

Jeszcze dwa miesiące temu, w czasie konferencji prasowej, członkowie podkomisji opierali swoje twierdzenia na filmie prezentującym wyniki badań naukowców z Wojskowej Akademii Technicznej. Zaanonsowano również specjalną konferencję prasową, podczas której owe badania miały zostać przedstawione. Jak się później okazało, spotkanie zostało odwołano, kilka dni przed jego planowanym rozpoczęciem.

Nic dziwnego, że od kilku tygodni różne strony starają się uzyskać dostęp do badań naukowców z WAT. Jednak uczelnia konsekwentnie odmawia udostępniania tych prac. Twierdzi natomiast, że w zakres badania wchodziły takie zagadnienia jak próby odtworzenia zewnętrznej geometrii nieszczęsnego samolotu TU-154 M oraz procesu jego aerodynamicznego modelowania. To drugie badania zostało oparte o metody mechaniki numerycznej płynów.

Uczelnia WAT w swoje prawo do odmowy publikacji badań naukowych argumentowała konstytucyjną wolnością w zakresie badań naukowych, a także wykorzystywała zapisy ustawy prawo prasowe oraz ustawy o dostępie do informacji publicznej. Jak twierdzi Ewa Jankiewicz, która z ramienia WAT wypowiadała się w tej sprawie – naukowcy mają wolność w zakresie doboru metod badawczych, sposobu prowadzenia badań, jak również decyzji o sposobie i zakresie prezentacji i upowszechniania wyników badań. Według Jankiewicz, w tym przypadku prezentacja planowana jest w ramach naukowej konferencji.

Analiza smoleńska

Nie udało się również uzyskać informacji na temat kosztów badań. Uczelnia twierdzi, że zostały one przeprowadzone w ramach wewnętrznego budżetu jednostki. Pytanie, czym jest ów wewnętrzny budżet i jaką jego część pochłonęły badania – pozostaje wciąż bez odpowiedzi. Smaku całej sprawie dodaje fakt, że instytucją kierującą działaniami WAT jest Ministerstwo Obrony Narodowej.

Co ciekawe, w ubiegłym tygodniu w jednym z programów telewizyjnych, dziennikarze zaprezentowali materiał, w którym twierdzą, że udało im się dotrzeć do raportu WAT. Zgodnie z tezami dziennikarzy, w ramach prac podkomisji zostały wykorzystane jedynie wyrwane z kontekstu fragmenty badań, które mogły zostać połączone z tezą o wybuchu na podkładzie TU-154m.

Jednak Ministerstwo Obrony Narodowej bardzo ostro zareagowało na ten materiał twierdząc, że przedstawione przez dziennikarzy treści nie są zgodne z prawdą i są wykorzystywane, by wprowadzić do opinii publicznej fałszywe wnioski, motywowane względami politycznymi. 

W zapowiedziach z ostatnich dni pojawiają się informacje, że władze WAT zostaną poproszone, aby zorganizować naukowe seminarium, na którym wreszcie wyniki kontrowersyjnych badań zostaną przedstawione opinii publicznej. Zgodnie z informacjami w mediach, w seminarium wezmą udział naukowcy z WAT oraz członkowie smoleńskiej podkomisji.

Pod znakiem zapytania jest kwestia, czy tego rodzaju konferencja będzie rzeczywiście otwarta dla wszystkich i pozwoli odpowiedzieć na pytanie dotyczące treści naukowej analizy stworzonej przez pracowników WAT. Zastanawiające jest, jak ta naukowa teoria ma się do kontrowersyjnych tez o zamachach i wybuchach. Pojawiają się również głosy mówiące o tym, że w kontekście politycznej zawieruchy dokonuje się ingerencja w treści raportu i wciąż trwają prace nad jego redakcją.

Udostępnij